YouTube i Facebook jako miejsce doręczania pism procesowych oraz publikacji orzeczeń sądowych

Według prawa angielskiego, procedura doręczania, czyli formalnego przedkładania drugiej stronie pism procesowych, odgrywa kluczową rolę w postępowaniu sądowym. Czy portal społecznościowy może w tym pomóc?

Postępowanie rozpoczyna się od doręczenia wg ściśle określonych metod oficjalnego formularza, którego wzór musi być zgodny z przepisami i regułami postępowania sądowego (Zasady Postępowania Sądowego, 1998; dalej ZPS). W podobny sposób muszą być doręczane inne pisma procesowe. Zasadą jest, że pismo uważa się za doręczone po upływie ściśle określonego czasu, nawet gdy zostanie faktycznie przedłożone stronie przeciwnej wcześniej.

ZPS przewidują kilka sposobów doręczania pism sądowych. Są to: osobiste wręczenie dokumentów stronie przeciwnej, znane również pod nazwą „doręczenie osobiste”, wysłanie dokumentów listem priorytetowym lub w inny sposób, który zapewnia dostawę przesyłki w następny dzień roboczy po dniu nadania pisma, doręczenie dokumentu do określonego miejsca, doręczanie poprzez fax lub za pomocą innego urządzenia elektronicznego. Strona postępowania może również zwrócić się do sądu o udzielenie zgody na doręczenie dokumentów w inny, alternatywny sposób, ale takie sytuacje należą do wyjątkowych.

W niedawnej sprawie toczącej się przed sądem angielskim, solicitor Hilary Thorpe, starszy partner w kancelarii Gaby Hardwicka, uzyskała zgodę sądu na doręczanie pism procesowych stronie przeciwnej poprzez wysyłanie ich w prywatnych wiadomościach za pośrednictwem portalu Facebook. Uzasadnieniem wniosku były trwające 5 miesięcy trudności w ustaleniu miejsca pobytu strony przeciwnej. Dzięki zgodzie sądu udało się „odnaleźć” dłużnika, który odpowiedział na wiadomość przesłaną poprzez Facebook w 22 minuty od jej nadania. Inspiracją dla Hilary Thorpe była informacja o podobnej sprawie, która toczyła się wcześniej w Australii. Dodatkowo, zdarzyło się wcześniej, że Sąd Najwyższy dla Anglii i Walii zezwolił w jednym z postępowań na doręczenie nakazu sądowego za pośrednictwem Twittera. Omawiany wniosek został oparty na argumentacji zaczerpniętej z decyzji sądu australijskiego i podkreślono w nim, że:

a) wszystkie dotychczas zastosowane w sprawie tradycyjne metody doręczania pism okazały się bezskuteczne;

b) ewentualna zgoda sądu na doręczanie dokumentów w procesie za pośrednictwem Facebooka może odnieść lepszy skutek i sprawić, że pisma procesowe zostaną faktycznie doręczone do dłużnika.

Sąd Hrabstwa Hastings podzielił stanowisko wnioskodawcy i wydał zgodę. Zarządzenie to, wydane w toku postępowania, nie ustanowiło precedensu w prawie angielskim, ponieważ jest to decyzja sądu niższej instancji. Stanowi jednak istotną wskazówkę dla praktyki orzeczniczej, choć doręczanie dokumentów sądowych za pośrednictwem Facebooka lub innych portali społecznościowych prawdopodobnie pozostanie jednak raczej wyjątkiem niż regułą. Powodem są zasady bezpieczeństwa i prywatności.

Opisywana sprawa wzbudziła szerokie zainteresowanie wśród opinii publicznej w Anglii, a także wśród wielu firm prawniczych, które śladem Davida Getty’ego, szefa działu prawa handlowego w Gaby Hardwicke, zaczęły informować na swoich stronach internetowych, że decyzja sądu o dopuszczeniu możliwości alternatywnego doręczania dokumentów poprzez Facebook jest ważnym krokiem w unowocześnianiu prawa angielskiego i dowodem na to, że nie należy z założenia odrzucać innowacyjnych rozwiązań prawnych.

Rok 2010 był pierwszym w historii, w którym wyroki sądowe zostały opublikowane na popularnych platformach społecznościowych. Wiedeński Sąd Gospodarczy (Handelsgericht Wien) nakazał umieszczenie dwóch swoich orzeczeń na Facebooku i na YouTube.

Stronami sporu w pierwszej ze spraw, tzw. sprawie YouTube (Az. 39 Cg 75/10p), były dwie firmy fryzjerskie. Jedna z nich zamieściła filmy wideo reklamujące swoje przedsiębiorstwo na YouTube. Do identyfikacji tych materiałów przez wyszukiwarki zostały użyte jako tagi i meta-tagi chronione znaki towarowe drugiej strony, powoda w sprawie. Po wpisaniu przez użytkownika w wyszukiwarce YouTube znaku słownego (firmy) strony powodowej, jako rezultaty wyszukiwania ukazywały się także filmy reklamujące stronę pozwaną.

Sąd uznał takie wykorzystanie znaków towarowych jako naruszające austriacką ustawę o znakach towarowych (§10 w zw. z §51 Markenschutzgesetz - MSchG) i nakazał pozwanemu m.in. opublikowanie wyroku na YouTube. Podstawą prawną był §55 austriackiej ustawy o znakach towarowych (MSchG) w związku z §149 austriackiej ustawy patentowej (Patentgesetz).

Wyrok ten, wydany 25 sierpnia 2010 roku, miał być przez 30 dni wyświetlany na YouTube w formie przesuwającego się obrazu z tekstem wyroku, który to tekst miał być równocześnie odczytywany na głos przez lektora. Sąd określił też, jaki tytuł powinien mieć ten film wideo oraz jakie słowa-klucze mają go identyfikować w wyszukiwarce (m.in. znaki towarowe stron oraz słowo: „Urteilsveröffentlichung” – publikacja wyroku).

W drugiej sprawie Wiedeński Sąd Gospodarczy, w wyroku wydanym 3 września 2010 roku (Az 10 Cg 115/10g), uznał odpowiedzialność tej samej firmy fryzjerskiej, której nakazał publikację wyroku na YouTube, za naruszenia §1 austriackiej ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (Gesetz über den unlateren Wettbewerb - UWG). U podstaw rozstrzygnięcia sądu legło przyjęcie, że zdjęcia, które firma ta umieściła na Facebooku, dyskredytowały i wyśmiewały firmę konkurencyjną.

Sprawa była delikatna, gdyż pozwana firma fryzjerska opublikowała na Facebooku w swoim albumie zdjęcie, na którym widoczna była kobieta, której ruchy wskazywały na to, że używa w charakterze papieru toaletowego ulotek konkurencyjnej firmy – powiedział jeden z adwokatów reprezentujących stronę powodową, Alexander Schneider, partner w kancelarii Wolf Theiss.

Sąd, na podstawie §1 w zw. z §25 ust. 3 (UWG) nakazał pozwanej firmie publikację orzeczenia na swoim profilu na Facebooku w specjalnie utworzonym albumie ze zdjęciami, w którym jedno ze zdjęć miał stanowić skan wyroku zamieszczony tak, by orzeczenie to było dobrze widoczne dla wszystkich użytkowników, którzy oglądają profil tej firmy.

Decydującym aspektem obu omówionych wyroków jest to, że wprowadzają one taką samą regułę publikacji wyroków, jaka panuje w mediach drukowanych. W myśl biblijnej zasady talionu, publikacja wyroku ma nastąpić w tym samym medium, w takiej samej formie i przy użyciu takiego samego sposobu prezentacji, jak zaistniałe naruszenie, tak by wyrok prostujący nieprawdziwe informacje dotarł do tego samego kręgu osób, które były adresatami bezprawnego działania.

W przypadku zatem naruszenia prawa, które miało miejsce w internecie, publikacja wyroku nie powinna nastąpić w gazecie. Podobnie, w przypadku naruszenia, które miało miejsce w gazecie, odpowiedni wyrok nie powinien być publikowany w internecie.

Milena Bodych

Pytania i odpowiedzi zobacz więcej >>